Liczba postów: 119
Liczba wątków: 53
Dołączył: Nov 2016
Reputacja:
0
Czy ktoś miał podobną sytuację z dorosłym dzieckiem? Mój syn ma 35 lat i niby wszystko między nami jest w porządku, nie było żadnej kłótni ani konkretnego konfliktu, ale kontakt bardzo się ograniczył. Dzwoni, ale rozmowy są krótkie, często odpowiada tylko „w porządku” i zmienia temat. Na święta przyjeżdża, ale od razu wiadomo, kiedy wyjeżdża. Zastanawiam się, czy nie robię czegoś nieświadomie, tylko nie wiem, od czego zacząć.
"Świat jak las człowiek jak liść"
Liczba postów: 153
Liczba wątków: 66
Dołączył: Nov 2016
Reputacja:
0
Może warto przyjrzeć się nie tyle temu, o czym rozmawiacie, ale jak wyglądają te rozmowy. Przy dorosłych dzieciach problemem często nie jest konkretny temat, tylko to, że rodzic nadal występuje w roli osoby doradzającej i oceniającej. Nawet jeśli intencją jest troska, dorosłe dziecko może odbierać to jako sygnał, że rodzic nadal chce kierować jego decyzjami. Dobrym początkiem jest przez jakiś czas nieudzielanie nieproszonych rad i zadawanie więcej otwartych pytań. Zamiast mówić „powinieneś zrobić tak i tak”, można zapytać „co o tym myślisz?” albo „co najbardziej przekonało cię do tej decyzji?”. Taka zmiana może sprawić, że druga osoba zacznie czuć się bardziej swobodnie w rozmowie. Temat szerzej opisany – jak coś – tu:
https://www.c3l.pl/jak-rozmawiac-z-doros...y-sluchac/
"Od kieliszka i dziewczyny to i kijem nie odstraszy"